O TOMASZU AGATOWSKIM

Zmarł pisarz z Poznania. Poeta i krytyk literacki. Szedł ścieżką wielkich romantyków. Usiłował w swojej poezji odpowiedzieć na wiele ważnych pytań. Które są w każdym człowieku. Prawie w każdym. (W politykach Tego nie ma). Agatowski zwraca się wielokrotnie do Ducha Słowackiego. Stąd przejmująca liryka. Świat ciemności i światła. Niestety ten świat jest dla Tomasza światem klęski – cywilizacji. Do tego ta straszna choroba. Ale Poeta, choć już na kolanach nie poddaje się, zmierza w wierszu i w życiu prywatnym do obiektywnego Dobra, potrzebnego nam wszystkim. Do natury.

Pisze do mnie w listach:…co czuję w mym eremie, jak pobyt tam przeżywam. To inna panorama. Miasto stało się złodziejem czasu ,energii, złodziejem twarzy, głosu. Miasto – to twór ciał, betonu, kanalizacji, transportu. wyznań, szkół, pokrzykiwań i anonimowego umierania. Tygiel mi obcy, deformujący naturalną psychikę organizmu (jednego z wielu) w jakim w łańcuchu ewolucyjnym jest człowiek. W niczym nie jesteśmy wyjątkowi na planecie, mając podobne systemy pokarmowe, wydalania, rozrodu, ochronnym, zdobywania pożywienia etc. Rozumek ponoć nas wybija na szczyty, owa kreacja wartościująca, często podpierana „wiarą”, a słowo bez człowieka jest martwe. Ba, słów nie było, a system funkcjonował. System krążenia, wzrostu, siania, niszczenia – zatem gdy tak popatrzę (daleko skrótowo) na tzw. Promocję i pełne umizgów przepychanki w zdumiewających hierarchiach, to śmiech mnie ogarnia. Człowiek dziś stanowi piąty żywioł, ten najbardziej nieobliczalny, a nasze „potrzeby” są zagrożeniem dla pozostałych gatunków i dla planety. W  tym eremie sosnowym, nad jeziorem Czarnym, bytując przy minimalnej ilości sprzętów i potrzeb, najszczęśliwszy jestem w rytmie między korzeniami a koronami. W rytmie słońca i księżyca, w obecności tych żywicieli „życia” na Ziemi...

Swój erem w puszczy, swoją chatę zbudował Agatowski sam. Piłą ręczną, korownicą, siekierą. Łowił ryby, karmił psa i pisał listy. Wiersze.  Przeprawiał się przez jezioro i szedł ileś kilometrów przez las do znajomego drwala aby ten  „dalej przesyłkę”.

Życzę  Tomaszowi tej puszczy — Tam — tego miejsca jak z bajki, tego psa, tych wierszy. No i tych przyjaciół czekających na listy. Do widzenia może się spotkamy.