KRZYWE LUSTRA
wersja teatralna cz. 2

Publikacja w: sZAFa No. 42/2012

VI.


OSOBY: JA, MATKA, EISEN

(ciemny pokój. Przy stole matka i Eisen. Matka podnosi rękę, prosząc o ciszę. Usłyszała, że spaceruję po pokojach.)

MATKA Chodzi po pokojach dzieciństwa. Szuka nas w przedpieklu.

EISEN Tak go straszyłem, a dalej łazi za nami! Macałem go gorącym pogrzebaczem i straszyłem, zakładając maskę diabła. Wyjmę z piekła ten (pokazuje pogrzebacz). Przypalę Jacentego. Przestanie nachodzić.

MATKA Może nie będziesz musiał. Wystraszę go wspomnieniami. Jak zostawiłam go w schronie w 44.

EISEN Gdzie ten papieros?

MATKA Gdyby nie moje siostry, chodziłby z aniołkami. (do mnie) Tęsknisz za matką? Po tym wszystkim? (Eisen chwyta mnie za łokieć)

JA (syka z bólu). Puszczaj!

MATKA Pan Eisen tylko mocno uścisnął. A mógłby zabić.

EISEN Zabiję, jak jeszcze raz tu przyjdzie.

MATKA Źle ci na Ziemi Jacusiu? Bez matki? (JA milczy) Dalej ją kochasz? Nawet tutaj? (JA uderza EISENA pogrzebaczem, EISEN spada z krzesła)

EISEN Zabił mnie po śmierci. Co za cud!

JA Cud złego. (do matki) A ty przeproś Boga. To może stąd wyjdziesz.

BÓG Nie wyjdzie. Muszę być sprawiedliwy. Chociaż tutaj.

 

 

VII.

OSOBY: JA, OJCIEC

(pokój, wielki stół)

JA Trup Eisena wyprowadził się do Warszawy. Jesteś znów panem domu.

OJCIEC (siadając) Mogę usiąść za wielkim stołem w wielkim fotelu.

JA Bucha z ciebie niebieskie światło. Wyglądasz jak wielki Anioł.

OJCIEC Będę odrabiał lekcje z nienarodzonymi wnukami.

JA Wiesz, że będę miał dzieci?

OJCIEC Wiem. (zakrywa dłońmi twarz) Widzę dwoje, chłopca i dziewczynkę. Widzę prawnuki. Widzę wielką rodzinę.

 

 

VIII.

OSOBY: JA, DOBRA KOBIETA.

(przed domem stolarza trumien)

JA Zamówiłem u twego brata (liczy na palcach) dziewięć trumien. A on podobno umarł.

DOBRA KOBIETA Tak, umarł.

JA Zamówiłem je dla Eisenów. Klonuje się, skurwysyn, chociaż go zabijam. W co go teraz wsadzę? W wannę z kwasem?

DOBRA KOBIETA Ale zrobił trumnę dla ciebie.

JA Dla mnie? Nie rozumiem. Dlaczego dla mnie?!

DOBRA KOBIETA Zamordował cię Eisen pogrzebaczem. (cisza) Zobacz, jak czarno falujesz.

JA Ja nie żyję? Faluję? (ogląda siebie) Rzeczywiście! I co teraz? Gdzie pójdę? Boję się Boga. Jak mnie powita. Byłem tutaj skurwysynem. Nie takim jak Eisen czy jak większość mężczyzn, ale…

DOBRA KOBIETA Nie bój się Jacku, ja też umarłam przed chwilą. Pójdziemy do Boga razem. A jak cię nie przyjmie, pójdę z tobą…

JA Dlaczego?

DOBRA KOBIETA A tak, po sąsiedzku.

 

 

X.

OSOBY: JA, MODELKI, EWA

(pracownia rzeźbiarza, modelki rozbierają się, śpiewając. Z okna odgłosy pochodu pierwszomajowego)

JA Taki hałas z megafonów.

PIERWSZA MODELKA Poprzypinali to cholerstwo do latarń.

JA …że nie słyszę w rzeźbiarni własnego charkania. Nawet uderzeń młota o dłuto, a dłuta o marmur nie słyszę.

(głos Gierka)

DRUGA MODELKA Już pieprzy do narodu.

PIERWSZA MODELKA Różnymi głosami (przedrzeźnia Gierka). Najczęściej
głosem wychowawczyni przedszkola.

TRZECIA MODELKA Nie ma obiadu, rodzice nie płacą. (przedrzeźnia)

PIERWSZA MODELKA Lecz rząd i tak się wyżywi. (przedrzeźnia)

JA Wreszcie skończył…

DRUGA MODELKA Zaraz zaczną klaskać górnicy.

(klaskanie)

PIERWSZA MODELKA Nie, to klaszczą nauczyciele.

TRZECIA MODELKA (podchodząc do okna) Jacy nauczyciele!? Klaszczą kombatanci! Rzędy staruchów z medalami.

JA (podchodzi do okna) Co wy? Teraz klaszczą pisarze! Przyjechali dla Gierka na wrotkach.

PIERWSZA MODELKA Służyć partii.

JA Dostaną za to zlecenia na kolejne książki.

TRZECIA MODELKA I listę tematów o czym mają pisać.

JA Czuję, że zwariuję od tego hałasu. Od Święta Pracy. Przeistoczę się w gumową piłkę (bierze gumową piłeczkę z szufladki sztalug)

PIERWSZA MODELKA Wywaliłam się na niej wczoraj.

JA I będę rąbał piłką po ścianach. O tak! (rąbie) I po tych marmurach niewyrzeźbionych.

(wchodzi Ewa)

EWA Dobrze, że przyszłam i złapałam ciebie-piłkę udami. Już nie będziesz podskakiwał.

PIERWSZA MODELKA (cicho do Ja) A ze mną?

JA (Jacek do Ewy) Tak. Trzymaj. A wy (pokazuje na modelki) rozbierzcie się w końcu.

 

 

XII.

OSOBY: JA, MILA

(spotkanie klasowe po latach. JA podchodzi do MILI siedzącej na krześle)

JA Witaj Milo. W zielonym wieku podobałaś mi się straszliwie. A teraz w granatowym może ja ci się spodobam. Piszę książki i robię inne niepotrzebne rzeczy.
MILA Ale kim ty... Nie mogę sobie przypomnieć.

JA Jak to nie możesz sobie przypomnieć!? Przecież pobiłem się o ciebie z panem dyrektorem, tym starym zboczeńcem! I wsadzili mnie na trzy matury.

MILA Ach to ty, Jacek? Nie poznałam ciebie. Ale mnie jak dawniej wygięło, przegięło. Zawsze mnie tak (pokazuje) na twój widok. Jesteś żonaty?

JA Nie.

MILA Jesteś wdowcem?

JA Nie.

MILA Kawalerem?

JA Nie.

MILA Jesteś rozwiedziony?

JA Nie. Wolny, w separacji. Tak jak wszyscy faceci w randkach peel.

MILA A ja zawsze myślałam, że jesteś wyjątkowy.

JA Muszę ci, Milko, powiedzieć o tym uczuciu przed laty. Do ciebie. Pierwszym.

MILA Lepiej opowiedz o swoich chorobach, książkach, obrazach.

JA Są takie podobne do siebie. (macha ręką) Wolę o tej miłości. Ona jest inna od innych.